„TOTO” podbiło Kraków
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    niedziela, 04 marca 2018 18:13    PDF Drukuj Email

alt„Hold the Line”, „Rosanna”, „Georgy Porgy”, „Can’t Stop Loving You” czy wreszcie „Africa” - te i inne znakomite przeboje amerykańskiej grupy „Toto” usłyszeliśmy podczas jedynego ich koncertu w Polsce, w Tauron Arenie w Krakowie. W ten sposób artyści świętowali swój jubileusz 40 lecia istnienia grupy i wydania znakomitej rocznicowej płyty zatytułowanej „40 Trips Around The Sun”. To był niewątpliwie jeden z koncertów z gatunku tych niezapomnianych, na którym „powinieneś być”!


Kiedy jechałem na spotkanie z muzykami tej znakomitej amerykańskiej grupy zastanawiałem się, czym rozpoczną jedyne spotkanie z polskimi miłośnikami ich twórczości. A, że za oknem było mroźno, to na myśl przychodziły mocne, rockowe kompozycje. I wcale się nie pomyliłem, bo na entrée przygotowali doskonały „Alone”, a potem „Hold the Line”. W hali zrobiło się naprawdę gorąco, a wielu siedzących na płycie doskoczyło do sceny i tak wytrwało przez 120 minut koncertu. Osobiście im bardzo zazdrościłem, bo byli blisko swoich idoli, przede wszystkim znakomitego gitarzysty i frontmana Steve Lukathera. Także innych z tego występującego na scenie septetu.

alt

Muzycznie w programie znalazły się kolejno „Lovers in the Night’” z czwartego ich albumu, „Spanish Sea” z tego wydanego w ubiegłym roku na jubileusz 40 lecia czy wreszcie „I Will Remember” z albumu „Tambu”. Słownym przerywnikiem, rzecz biorąc, była konwersacja wspomnianego Steve z widownią. Choć nie tylko jego, bo także klawiszowca Davida Paicha.

alt

Usłyszeliśmy również te nieco starsze, ale równie atrakcyjne kompozycje jak „English Eyes”, „Jake to the Bone”, „Rosanna” czy nieco balladowe „Miss Sun”, „Georgy Porgy” oraz nawiązujące nieco do nurtu amerykańskiego country „Holyanna” oraz „No Love”. Zresztą atutem „Toto” - kojarzonego przede wszystkim z tworzącymi go muzykami sesyjnym - jest swobodna muzyczna wypowiedź we wszystkich niemal gatunkach muzycznych, począwszy od rocka na bluesie kończąc. A jak na muzyków sesyjnych przystało to kapitalnie radzili sobie na scenie - może sprawiła to osoba Josepha Williamsa, syna słynnego Johna, twórcy muzyki do Gwiezdnych Wojen, który wraz z Lukatherem precyzyjnie steruje każdym koncertem.

alt

Wracając do koncertu to widownia miała okazję usłyszeć w kolejności jeszcze takie utwory jak „Mushanga”, „Can’t Stop Loving You”, „Girl Goodbye”, „Lion”, „Dune”, „Stranger in Town”, „Make Believe”, „Africa” czy wreszcie na bis w 120 minucie „The Road Goes On”.
„Toto” oddali też hołd ex Beatlesowi – zmarłemu w 2001 roku George Harrisonowi, który 25 lutego obchodziłby swoje 75 urodziny (ze sceny popłynęły dźwięki i słowa jego kompozycji „While My Guitar Gently Weeps”).

alt

Reasumując środowy koncert był z gatunków tych, na których powinniście być. Skoro nie było tam Was, to pozostaje jedynie moja relacja i zdjęcia udostępnione przez organizatora KnockOut Productions z Krakowa (którym dziękuję też za zaproszenie na ten show).

alt

alt

Poprawiony ( niedziela, 04 marca 2018 18:52 )