Wielcy rocka progresywnego zagrali w Warszawie
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    wtorek, 05 czerwca 2018 23:58    PDF Drukuj Email

altW Amfiteatrze Wolskiego Centrum Kultury w Parku Sowińskiego w Warszawie wystąpili wielcy europejskiego i naszego, polskiego rocka progresywnego. Na scenie zaprezentowało się najpierw SBB (w swoim pierwszym składzie: Skrzek, Anthimos i Piotrowski), a po nich legendarna grupa Yes feat. ARW (Anderson, Rabin i Wakeman). Tym ostatnim towarzyszyli basista Lee Pomeroy oraz perkusista Louis Molino III. Organizatorem tego niedzielnego koncertu było Knock Out Production.



Po raz kolejny napiszę, że ten koncert zaliczę do wydarzeń, na których obecność miłośników prawdziwej muzyki, pełnej różnych odcieni dźwięków, rytmów, harmonii czy innych muzycznych walorów była obowiązkowa. Mowa o wydarzeniu, które do amfiteatru stołecznego Wolskiego Centrum Kultury w Parku Sowińskiego przygnało fanów nie tylko z Polski, ale wielu ościennych (i nie tylko) krajów (obok mnie siedzieli np. Słoweńcy, którzy regularnie, co dekadę uczestniczą w koncertach obchodzącej swoje kolejne rocznice powstania, legendarnej brytyjskiej grupy Yes).

alt

Jednak wydarzenie rozpoczął zespół SBB, formacja będąca liderem polskiego rocka progresywnego. Przypomnę tylko, że grupa powstała w 1971 roku na Śląsku jako Silesian Blues Band w składzie Józef Skrzek (śpiew, klawisze, gitara basowa), Apostolis Anthimos (gitary) i Jerzy Piotrowski (perkusja). Przez kilka lat towarzyszyli na koncertach Czesławowi Niemenowi, a od 1974 roku zaczęli występować samodzielnie (wtedy już pod skrótem SBB, który rozwijał się w "Szukaj Burz Buduj" lub z angielska w „Search, Break & Build”). We wspomnianym składzie zagrali w Warszawie, a usłyszeliśmy kompozycje tak doskonale znane miłośnikom ich dźwięków, zawartych na kolejnych krążkach wydawanych przez Polskie Nagrania, od słynnego koncertowego, nagranego w klubie „Stodoła” „SBB 1” aż po najnowsze "New Century". Były to kompozycje, które warszawską publiczność porwały z ławek, przez co koncert zakończyła owacją na stojąco.

alt

alt

Po technicznej przerwie na scenie pojawili się goście czyli Yes feat. ARW, a publiczność zgotowała im bardzo gorące przyjęcie. I nie było w tym nic z kurtuazji czy tzw. polskiej gościnności, bo ci muzycy to rzeczywiście światowa czołówka.
Kolejne ich płyty to niekoniecznie łatwo wpadające w ucho kompozycje, ale za to pełne ekspresji, rytmicznych akcentów czy wreszcie nieoczekiwanych, niezwykle nowatorskich muzycznych zwrotów.

alt

Tak, tak, koncert tych miłych gentlemanów w naszym kraju to część światowej trasy, w którą wyruszyli: Jon Anderson, jeden z założycieli Yes, klawiszowiec Rick Wakeman i gitarzysta Trevor Rabin, by świętować półwiecze obecności na scenie. Oni wszyscy razem, ale też i osobno mieli ogromny wpływ na historię muzyki. Stworzyli takie arcydzieła rocka progresywnego, które znalazły się na kolejnych krążkach Yes (jak choćby „Fragile", „Close To The Edge", „Tales From Topographic Oceans", czy „90125”) oraz samodzielnych projektach (Jon może się pochwalić czterema albumami współtworzonymi z greckim klawiszowcem Vangelisem), Robin znany jest z kompozycji będących ilustracjami muzycznymi do filmów czy produkcji telewizyjnych (np. serialu „12 małp" czy „Skarb Narodów: Księga tajemnic") czy wreszcie Wakeman ze znakomitymi suitami jak np. „Journey to the Centre of the Earth” (opartą na powieści Julesa Verne’a) oraz „The Six Waves of Henry VIII”).

alt

Nazwa Yes Featuring Jon Anderson, Trevor Rabin, Rick Wakeman zaczęła oficjalnie funkcjonować w minionym roku. Wcześniej muzycy występowali pod szyldem ARW (Anderson, Rabin and Wakeman). Jak wyjaśniał Jon, zmiana nastąpiła w dużej mierze pod naciskiem fanów. Pierwsze koncerty pod nową nazwą odbyły się w USA, w kraju, w którym Jon spędza najwięcej czasu (mieszka głównie w północnej części Kalifornii; Trevor w Hollywood Hills) i którego jest mieszkańcem od 2009 roku. Przyjęcie fanów za oceanem było ekstatyczne, co tylko utwierdziło muzyków w słuszności występowania pod takim szyldem. Można było usłyszeć piosenki Yes zarówno z klasycznego, progresywnego okresu, jak "And You And I" i "Roundabout" oraz z bardziej komercyjnych czasów, jak wspomniany już "Owner Of A Lonely Heart" czy "Changes".

alt

Podczas warszawskiego koncertowi Jonowi, Rickowi i Trevorowi towarzyszyli basista Lee Pomeroy oraz perkusista Louis Molino III.

Poprawiony ( niedziela, 10 czerwca 2018 17:31 )