Wspomnienie skarżyskiej synagogi
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    poniedziałek, 27 grudnia 2010 18:59    PDF Drukuj Email

Kilka lat temu ukazał się ponad 200. stronicowy „Almanach gmin żydowskich województwa kieleckiego w latach 1918 – 1939”. To plon wieloletniej pracy naukowej prof. Krzysztofa Urbańskiego, byłego dyrektora Muzeum Narodowego w Kielcach. W almanachu znajdziemy informacje m.in. na temat obiektów, których nie nadszarpnął ząb czasu, a także tych, których już fizycznie nie ma. Do tych ostatnich należy m.in. skarżyska synagoga, o której chciałbym nieco słów przytoczyć. Źródłem tych informacji będzie zarówno wspomniany wcześniej almanach oraz dokumenty pochodzące z Regionalnego Ośrodka badań i Dokumentacji Zabytków w Kielcach.




Aby zająć się zagadnieniem domu modlitwy przy ulicy Fabrycznej, należy cofnąć się niemal dwa wieki i wspomnieć o początkach osadnictwa Żydów w mieście nad Kamienną.
Pierwsi wyznawcy judaizmu osiedlili się na terenie wsi wchodzących w skład administracyjny dzisiejszego Skarżyska – Kamiennej w XVIII wieku. Jednak to budowa linii kolejowej z Dęblina do Dąbrowy w latach 80. XIX. wieku i powstanie dużego węzła kolejowego, stały się czynnikiem powodującym większy napływ ludności żydowskiej. W 1891 roku wzniesiono drewnianą synagogę, mykwę i chader, a kirkut powstał nieco później, na przełomie wieków.

alt

W 1915 roku Żydzi wznieśli synagogę z cegły i kamienia (najprawdopodobniej wybudowana została w okolicy dzisiejszej ulicy Rzemieślniczej). Składała się ona z dużej Sali Modlitw i przedsionka z użytkowym poddaszem. Posługę religijną sprawował rabin Szmul Leo Gelblum.
Przeprowadzony kilka lat później spis powszechny wykazał, że na nieco ponad 8 tysięcy mieszkańców Kamiennej blisko 1600 osób to Żydzi (stanowiąc nieco ponad 19% ogółu społeczności). Tuż przed wybuchem II wojny światowej te proporcje uległy zmianie, bo w blisko 20 tysięcznym mieście społeczność żydowska liczyła 2800 osób (14% ogółu mieszkańców).

alt

Wracając do sprawy synagogi to należy wspomnieć, że mimo coraz liczniejszej gminy  żydowskiej (w skład, której wchodzili wyznawcy judaizmu z okolic) i jej systematycznego bogacenia się, stan techniczny pierwszej murowanej synagogi stale się pogarszał mimo licznych remontów. Dlatego też podjęto decyzję o budowie nowej, przy ulicy Fabrycznej. Miał to być budynek parterowy, wzniesiony z cegły.
Jak wynika z zachowanych dokumentów synagoga ta została wybudowana po 1935 roku. Społeczności żydowskiej służyła krótko, do wybuchu II wojny światowej. Po jej zakończeniu ulegała systematycznej dewastacji, a po niewielkim remoncie i przebudowie pełniła funkcję magazynów Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Mircu.

W latach 80. poprzedniego stulecia powstał pomysł, by obiekt ten wyremontować i przebudować z przeznaczeniem na „Dom Pracy Twórczej”. Powstał projekt i…na tym koniec.
Dekadę później pojawiło się niewielkie światełko w tunelu i szansa na remont obiektu. Mam na myśli inicjatywę ówczesnych władz miasta, które złożyły wniosek o wpisanie synagogi do rejestru zabytków. W uzasadnieniu znalazły się przeróżne argumenty, wśród nich stwierdzenia, że „(…) jest to jedyny obiekt o w pełni zachowanym programie synagogalnym oraz że jest cennym zabytkiem w krajobrazie kulturowym miasta(…)”. Pomysł chytry, bo włodarze liczyli na pieniądze, za które wykonane zostaną prace remontowe. Ale żaden strumień złotówek z przeznaczeniem na prace renowacyjne do Skarżyska – Kamiennej nie popłynął. Ba, nawet tego niekorzystnego rozwoju sytuacji nie zmieniły coraz częstsze wizyty mieszkających poza granicami Polski skarżyskich Żydów (niestety nie przejawiali oni jakiegokolwiek zainteresowania obiektem). A budynek systematycznie niszczał.
W latach 1991 – 93 podjęto niewielkie prace remontowe: „rozebrano strop nad salą widowiskową i nad parterem części starszej; wymurowano na piętrze stalową konstrukcję więźby po usunięciu starej, mocno zniszczonej; rozebrano drewniane stropy, część nadwątlonych murów i podłogi oraz stolarkę okienno – drzwiową; ułożono nowe stropy żelbetowe, uzupełniono mury i wzniesiono stalową więźbę nad nowszą partią budynku” (O. Chojnacki, „Zabytki nieruchome” /w:/ „Ochrona zabytków”, 1995. nr 3-4, str. 349). Remont przerwano, a co gorsze, obiekt pozostawiono bez jakiegokolwiek dozoru i opieki. Wkrótce dla wielu mieszkańców miasta stał się wysypiskiem śmieci, a także miejscem pozyskiwania złomu. Efektem tej ostatniej działalności były wyrwane nadproża znad okien i drzwi, powodujące utratę wytrzymałości elementów nośnych obiektu, co w każdej chwili groziło katastrofą budowlaną. Zdewastowany został niemal całkowicie wystrój wnętrza Sali Modlitw, choć niektóre z jego elementów pozostały na miejscu. Mimo licznych uszkodzeń mogły jeszcze ocaleć pod warunkiem, że zostałyby przewiezione do lapidarium.

alt

Przez lata w ruinach nic się nie działo, choć to stwierdzenie nie do końca odpowiadało prawdzie. Obiekt bowiem systematycznie był dewastowany, a przez nielicznych wykorzystywany jako miejsce libacji alkoholowych. Stał się także „skrótem” pomiędzy ulicą Fabryczna i 1. Maja.
Wreszcie wiosną 2005 roku (a dokładniej 6 kwietnia) ówczesne władze miasta zdecydowały się na radykalne rozwiązanie narastającego przez lata problemu i wystąpiły z wnioskiem do Departamentu Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury o skreślenie obiektu z rejestru zabytków.
W lipcu tegoż roku pracownicy Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Kielcach dokonali wizji lokalnej. W powstałych po niej dokumentach czytamy m.in.:
1. Dom Modlitwy: brak dachu. Żelbetowy strop zawilgocony ( w trakcie wizji kapała z niego woda pochodząca z opadów w dniu poprzednim), z ubytkami otuliny zbrojenia. Ceglane ściany pozbawione tynków, ze znacznymi ubytkami spowodowanymi przez wyrywanie nadproży i stali ze stężających ściany żelbetowych wieńców. Nadmierna smukłość (długość wyboczeniowa) ceglanych filarów, niezgodna z założonym schematem statycznym przyjętym do obliczeń, grozi katastrofą budowlaną. Wnętrze zdewastowane, z możliwością uratowania niektórych detali. Blisko ścian rosną drzewka - samosiejki, których korzenie mogą powodować zniszczenia fundamentów. Brak jakiejkolwiek stolarki, a portal wejściowy (który znajdował się na archiwalnych zdjęciach znajdował się na ścianie południowej) nie istnieje.
2. Dom Rabina: brak dachu i stropu nad piętrem. Ściany piętra zachowane w niewielkich fragmentach, ukazujące jednak charakter detalu (gzymsy, pilastry, nadproża) wykonanego w cegle. Strop nad parterem uszkodzony na skutek oddziaływań atmosferycznych spowodowanych brakiem dachu. Ściany parteru z uszkodzeniami, ale mniej zaawansowane w procesie destrukcji niż w Domu Modlitwy. Brak stolarki, brak elementów wykończeniowych. We wnętrzach śmietnisko.
Uwaga: Budynek nie jest w żaden sposób zabezpieczony przed dostępem z zewnątrz, nie ma nawet tablic ostrzegawczych.
Tyle nieco fachowej oceny ze strony architektów badających stan synagogi, a w zasadzie tego co z czasów jej świetności pozostało.

Kilka miesięcy później obiekt skreślony został z listy zabytków, a kilka lat po tej decyzji zniknął definitywnie z mapy miasta. Pozostały po nim nieliczne fotografie udostępnione nam przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Kielcach (z zimy 2002 roku).

alt

W artykule wykorzystałem fragmenty pochodzące z:
1. Almanachu gmin żydowskich województwa kieleckiego w latach 1918 – 1939”, prof. Krzysztof Urbański; 2007 r. Muzeum Narodowe w Kielcach.
2. Opinii Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Kielcach z lipca 2005 roku, dotyczącej skreślenia z rejestru zabytków zespołu dawnej synagogi w Skarżysku – Kamiennej przy ulicy Fabrycznej 17-17.

Poprawiony ( sobota, 08 października 2011 18:53 )