Maestro Sandoval wystąpił w Krakowie
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    niedziela, 19 lutego 2017 16:03    PDF Drukuj Email

Trębacz, pianista, perkusjonista, wokalista a do tego jeszcze artysta pełen ciepła, radości i doskonałego kontaktu z publicznością. Takie swoje oblicze zaprezentował w piątkowy wieczór w Krakowie Arturo Sandoval, wielokrotny zdobywca prestiżowej nagrody Grammy. Była to pierwsza odsłona tegorocznego Festiwalu Jazzowego, którego organizatorem jest Cracovia Music Agency.


Arturo Sandoval zawitał do grodu Kraka po raz pierwszy. Wcześniej okazję podziwiania jego talentu mieli wszyscy ci, którzy zasiedli na widowni Jazz Jamboree (w roku 1978) lub Bielskiej Zadymki Jazzowej (w 2015).
Arturo Sandoval jest niezwykle popularną postacią w muzycznym światku, występując nie tylko z gwiazdami jazzu, ale też muzyki pop jak np. Stevie Wonder, Celine Dion czy Gloria Estefan. To co prezentuje na scenie trudno jednoznacznie zakwalifikować wyłącznie do jednego gatunku. To swoisty mix jazzu z latynoskimi korzeniami, chwilami nawiązującymi do tradycji ballady jazzowej czy tak kiedyś popularnego bepopu. Czym jest ten ostatni doskonale wyjaśnił podczas koncertu, a słuchacze wypełniający widownię Kijów Centrum do ostatniego miejsca, żywo reagowała na jego muzyczne „prowokacje”.

alt

To, że Sandoval jest znakomitym muzykiem i nie boję się tego stwierdzenia użyć, także multiinstrumentalistą udowodnił na scenie. Trąbka, klawisze, zestaw instrumentów perkusyjnych i do tego klasyka czyli fortepian to wszystko stało się jego żywiołem. A skoro żywioł to nie mogło oczywiście zabraknąć kompozycji nawiązujących do rytmów kubańskiej salsy czy latynoskich korzeni („El Manisero”). Zaskoczył niewątpliwie czymś jeszcze – mam na myśli wokal. Szczególnie, gdy zszedł do publiczności i przywołał swojego mentora i mistrza Dizzy Gillespie (“Dear Diz, Every Day I Think of You”). Wspomniał także ikonę trąbki czyli Clifforda Browna w kompozycji “Joy Spring”. )

alt

Arturo znakomicie nawiązywał dialog z widownią, czego przykładem była krótka dyskusja nt. słynnego tematu Leonarda Bernstaina “Maria” z musicalu “West Side Story” (Arturo starał sie przekonać, że chodziło o Marianellę), a także przywołanie historyjki odnoszącej się do jego tournee po Japonii i 40rocznicy ślubu. Pytał krakowską widownię o wrażenia z koncertu i prosił, by zbytnio w czasie jego trwania nie przysypiać. Być może ten fragment był zaplanowany i wyreżyserowany. A jeśli nawet, to wskazywał, ze artysta ma w sobie ogromne pokłady humoru, tryska pozytywną energią i czerpie radość z kontaktu z widownią bądź osobami ceniącymi dobre dźwięki, frazę czy wreszcie rytm.

alt

Nie tylko on zarażał pozytywną energią, ale też pięciu innych gentelmanów towarzyszących mu na scenie. O czym można było się przekonać po koncercie, stając cierpliwie w kolejce po autograf.

alt

Krakowski występ Sandovala był pierwszą odsłoną tegorocznego Festiwalu jazzowego Piwnicy pod Baranami, organizowanego przez Cracovia Music Agency. A czyje koncerty znajdą się jeszcze w programie tegorocznej imprezy? O tym będzie można się przekonać śledząc naszą stronę internetową w zakładce Aktualności i Zaprosili nas oraz profil FB. Przypomnę tylko, że na początku maja do Krakowa zawita znakomity Chick Corea ze swoim Trio. Już dziś warto zarezerwować sobie bilet na to spotkanie!

alt

Poprawiony ( środa, 22 lutego 2017 16:27 )